Dylematy

Pytania o konwersję i o szczegóły w KE-A z tym związane.
Własne wspomnienia związane z tematem.

Moderatorzy: Ryszard Borski, ZZZ, baron, Ted König

Dylematy

Postprzez Qba93 » N lip 05, 2015 23:49

Witajcie,

opiszę Wam moją historię, może mi powiecie coś ciekawego na mój temat.
Jestem z katolickiej rodziny z Tarnowa (z diecezji tarnowskiej jest najwięcej powołań kapłańskich w Polsce, więc dość katolicka okolica), od I Komunii byłem ministrantem, później lektorem. I całkiem nieźle wspominam ten okres, dobre przyjaźnie można było tam zawiązać, dobrze spędzić czas. Ogarniam liturgię KK i przez pewien czas byłem nawet ceremoniarzem, czyli głównodowodzącym całą służbą liturgiczną na dużych uroczystościach. Po maturze wyjechałem na studia do Krakowa i tutaj zacząłem się trochę zastanawiać nad religią i wiarą. Wcześniej tego nie robiłem - myślałem, że tak po prostu jest i już, trzeba wierzyć - nie zastanawiałem się nad tym zbytnio. Skłoniło mnie do takich przemyśleń ludzie którzy spotkałem w harcerstwie, m.in. ateistów, a wcześniej obracałem się tylko wśród katolików. A drugą rzeczą są rodzice, którzy z czasem zaczęli kwestionować tzw. naukę społeczną Kościoła. Doszedłem do wniosku, że nie wiem czy takiego Kościoła jak wygląda obecnie Kościół Katolicki chciał Chrystus zakładając swój Kościół, a tym bardziej utwierdziło mnie w tym słuchanie polskich biskupów oraz np. sprawa księdza Lemańskiego.
Od 3 miesięcy nie chodzę na Mszę, a więc i nie służę do Mszy. Ale jednak po tym czasie zacząłem sobie uświadamiać, że brakuje mi jakiejś religii, kościoła - ja wiem, że i bez żadnych księży i kościoła można wierzyć i być dobrym chrześcijaninem (przecież jest napisane, że zamknij się w swojej izdebce i módl się do Boga swego, który jest w ukryciu), ale jednak czuję taką potrzebę. Wiedziałem, że na pewno nie będzie to KK, który według mnie zatracił to "coś" i jest w nim wiele dziwnych rzeczy, które trudno powiedzieć skąd wynikają - np. czyściec czy Tradycja, którą można usprawiedliwić wszystko, wiele dziwnych zakazów, wiele też dziwnych nakazów, które też trudno powiedzieć skąd wynikają - a wiara chyba nie polega tylko na zakazach i nakazach, tylko przede wszystkim na wierze i osobistej relacji ze "swoim Bogiem". Przez otoczenie tej religii masą różnych rzeczy - wspomnianą już przeze mnie Tradycją, kodeksami, przykazaniami, kultem świętych, kultem Maryi zatraciła swoją istotę. Pobożność ludowa, nauki o "Bozi" , to że niektórzy ludzie nie wiedzą nawet w co wierzą i zaliczają do Trójcy Świętej Maryję albo Jana Pawła II - bardzo mnie to denerwuje i nie lubię tego.
Zainteresowałem się w tym czasie protestantyzmem - o co temu Lutrowi i tym protestantom właściwie chodziło i chodzi? Poczytałem trochę w internecie - trochę tutaj, trochę na Wikipedii i na innych stronach, zapoznałem się trochę z sylwetką Marcina Lutra, oglądnąłem film o nim, poczytałem o pięciu zasadach protestantyzmu ("sola"). I doszedłem do wniosku, że z większością jak nie ze wszystkimi jego tezami się zgadzam, że jak to ktoś tutaj napisał "serce mam luterańskie". Podoba mi się też to, że luteranie są bardziej liberalni w kwestiach światopoglądowych. Zacząłem szukać parafii luterańskiej w swojej okolicy, znalazłem stronę parafii KEA w Krakowie na której zamieszczone są nagrania z nabożeństw, wszystko bardzo do mnie przemawiało i podobało mi się po prostu. Więc postanowiłem w niedzielę pójść na nabożeństwo do kościoła na Grodzkiej. To co mnie urzekło w nabożeństwie, była jego niezwykła prostota i surowość. W czasie jego trwania mogłem na prawdę pomyśleć o Bogu, nic mnie nie rozpraszało. Może był to też efekt jakiejś nowości, ale tak to odczułem. Uważam, że sprawa wiary, ale bardzo osobistą sprawą każdego człowieka i ksiądz/pastor może mu tylko pomóc, a nie może narzucać. Na podstawie tego co człowiek usłyszy w kościele, przeczyta w Biblii oraz własnego sumienia powinien układać swój system wartości i swoją relację z Bogiem. Dlatego dostał od Boga wolną wolę i rozum i może tak robić.
Oczywiście może też być tak, że KEA też do mnie nie przemówi, nie mam łaski wiary i zostanę ateistą, ale wydaje mi się, że chcę spróbować czy po drodze mi z protestantami.
I mam teraz kilka pytań:
- jak Wasza rodzina (rodzice, dziadkowie) przyjęła to, że będzie teraz chodzić do KEA a nie nie KK?
- jak przyjęli to Wasi znajomi, przyjaciele? Czy straciliście jakichś znajomych przez to? Wiem, że nie powinienem się oglądać się na innych w takich sprawach, ale chciałbym poznać jak to u Was było.
- jak Wy, luteranie, postrzegacie sakrament Eucharystii? Zauważyłem, że w kościele nie było tabernakulum.
- czy istnieje coś takiego jak I Komunia?
- czy warto umówić się na rozmowę z księdzem/pastorem (nawet nie wiem jak się powinno mówić) i zasygnalizować mu, że taki "delikwent" jak ja będzie chodził na nabożeństwa?
- czy nazwa "zbór" na kościół luterański jest poprawna? Czy zbór to tylko określenie wspólnoty, parafian?

Wiem, że dużo napisałem, ale dużo myśli kłębi mi się w głowie.

Pozdrawiam i liczę na pomoc

Kuba
Qba93
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz cze 25, 2015 22:53

Re: Dylematy

Postprzez Yulo » Wt lip 07, 2015 07:48

Na pierwsze 2 pytania nie umiem odpowiedzieć, bo urodziłem się ewangelikiem i tego tematu nie przerabiałem. Odpowiem od końca- jest tak jak piszesz, budynek to po prostu kościół. Aby chodzić na nabożeństwa nie musisz nic nikomu "sygnalizować" ale myślę, że dobrze byłoby umówić się i porozmawiać z miejscowym księdzem i on na pewno lepiej ode mnie odpowie na pozostałe pytania. Ja do księdza mówię "proszę księdza", "czy uważa ksiądz, że ..."
Yulo
 
Posty: 9
Dołączył(a): Wt cze 09, 2009 09:30

Re: Dylematy

Postprzez bazyli33 » Cz wrz 14, 2017 07:25

Też uważam, że powinieneś porozmawiać z księdzem , może coś doradzi wyjaśni. Nikt nie powinien potępiać twojej decyzji jakakolwiek ona będzie.
bazyli33
 
Posty: 2
Dołączył(a): Wt wrz 12, 2017 11:04


Powrót do Konwersja i okolice

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron